Innowacja społeczna oraz gospodarcza

Od dziesięcioleci jest ona kluczowym narzędziem soft power wielu państw. Znacząco przyczyniła się do zakończenia Zimnej Wojny. Według Economist Intelligence Unit, jest ona jednym z głównych czynników wpływających na komfort życia w miastach, jak i (zdaniem autorów raportu “Startup Genome”) na rozwój sceny startupowej.

Co roku jej przedstawiciele znajdują się w wielu zestawieniach (Forbes, Fast Company, Business Insider) najbardziej wpływowych osób na świecie. Oczywiście mowa o kulturze, czyli o m.in. muzyce, filmie, literaturze, sztuce ulicznej.


Pomimo swojego wpływu na wiele sfer, kultura jest często pomijana, ignorowana lub też niedoceniana w dyskursie polityczno-społecznym. Traktowana jest jako piąte koło u wozu albo i gorzej. Jest to o tyle dziwne i niezrozumiałe, ponieważ istnieje mnóstwo twardych dowodów na to, iż kultura jest fundamentem współczesnej edukacji, jak i innowacyjnych gospodarek.

Kultura, a edukacja, społeczeństwo, a nawet … medycyna

W Skandynawii od lat edukacja kulturalna jest jednym z głównych elementów budujących nowatorskie i kreatywne społeczeństwo. Widać to w do rocznych międzynarodowych rankingach, takich jak “Global Competitive Index” Światowego Forum Ekonomicznego. Państwa skandynawskie znajdują się tam w top 10 innowacyjnych gospodarek.

Ale inwestowanie w kulturę (jako swojego rodzaju formę “miękkiej innowacyjności”) to nie wszystko. Pełni ona również ważną rolę w zakresie budowania relacji społecznych. Od 1975 roku w Wenezueli działa państwowy program “El Sistema” (System). Jego celem jest zainteresowanie grą na instrumentach muzycznych najmłodszych pochodzących z biednych rodzin i nie dopuszczenie do tego, aby w przyszłości zasilili oni tamtejsze gangi. Do tej pory program objął 2,5 milionową rzeszę młodzieży z tego południowoamerykańskiego kraju. Podobne programy są realizowane w m.in. Wielkiej Brytanii.

Ponadto w Wenezueli muzyka jest tam traktowana również jako naturalny lek. W ramach projektu “New Members”, w szpitalach w Caracas noworodkom jest grana muzyka klasyczna, aby lepiej się rozwijały. Kultura ma także ścisły związek z edukacją. Badacze z amerykańskiego Vanderbit Kennedy Center ustalili, że umiejętność rozróżniania rytmu w muzyce wiąże się ze zdolnością do rozumienia gramatyki. Dzieci, którym sprawnie szło odróżnianie rytmu w muzyce, lepiej posługiwały się gramatyką podczas wypowiedzi - niezależnie od poziomu inteligencji, doświadczenia muzycznego, czy statusu socjoekonomicznego. Po za tym nie od dzisiaj wiadomo, iż słuchanie muzyki obniża poziom stresu i bólu, przyspiesza powrót do zdrowia oraz poprawia funkcjonalność mózgu.

Projekty kulturalne mogą także służyć jako sposób na budowanie pokoju pomiędzy zwaśnionymi stronami. Tak jest chociażby w Irlandii Północnej, gdzie przez ponad 80 lat trwały wojny religijne: pomiędzy unionistami (protestantami - zwolennikami Londynu), a republikanami (katolikami - zwolennikami Dublina). Kultura jest tam traktowana jako instrument do budowania zintegrowanego społeczeństwa.

Co ciekawe, ma ona również niebagatelne znaczenie dla amerykańskiej armii lądowej. Co roku wydaje ona 200 mln dolarów na wspieranie rozwoju zespołów muzycznych: rockowych, hiphopowych i country. Tym samy daje zatrudnienie czterem tysiącom osób. Po co to robi? Okazuje się, że kultura (muzyka) odgrywa niebagatelną rolę w wielu aspektach armii amerykańskiej. Niweluje osamotnienie ludzi w armii, łagodzi stres.

Turystyka darem kultury
Dzięki kulturze rozwija się również sektor turystyczny. Światowy sukces skandynawskich kryminałów (np. „Millenium” Stiega Larssona, „Łowców głów” Jo Nesbo) doprowadził do rozwoju turystyki kulturalnej (podążanie świadami bohaterów).

Podobnie jest w przypadku Nowej Zelandii - kraju, o którym stało się głośno dzięki kinowym przebojom takim jak: “Władca Pierścieni” oraz “Opowieści z Narnii”. Premiera ekranizacji „Hobbita” została skoordynowana z rozpoczęciem się tam sezonu turystycznego. Sukces trylogii “Władcy Pierścieni” przełożył się na zwiększenie ruchu turystycznego. W latach 2000–2006 liczba odwiedzających Nową Zelandię zwiększyła się o 40 proc. (z 1,7 mln do 2,4 mln).

Powiązania turystyki i kultury nie wystąpują nie tylko na płaszczyźnie filmu czy literatury. Wiele krajów i miast stawia na tzw. turystykę muzyczną. Trudno sobie wyobrazić Barcelony bez festiwalu Sonar, Cannes bez Midem, Płocka bez Audiorivera czy Gdynię bez Openera. To one stają się  markami tych miejsc i przynoszą konkretne profity ekonomiczne. Według danych z 2009 roku organizacji UK Music, turystyka muzyczna w Wielkiej Brytanii (związana głównie z festiwalami muzycznymi) przyciągnęła do tego kraju ponad 7,7 mln ludzi, którzy wydali 1,4 mld funtów.

Co ma kultura do innowacyjności i ekonomii
Przedstawiciele świata kultury zajmują się rozwiązaniami, które będą stosowane w przyszłości. Bezdotykowe urządzenia, sterowanie myślą, internet of things – wszystko to obecnie staje się rzeczywistością. Ale twórcy powieści science fiction pisali o nich już kilkanaście lat temu. Na styku technologii i kultury mają miejsce nowatorskie rozwiązania. Muzyczne serwisy internetowe (takie jak SoundCloud czy Spotify) otworzyły nowe możliwości dystrybucji usług w sieci dla innych branż.

Przedstawiciele świata kultury pełnią także rolę inspiratorów dla biznesu. Google czy Linkedin w swoich centralach organizują cykliczne spotkania dla pracowników z pisarzami, muzykami, fotografami. Kultura ma także wartość produkcyjną. Według badań naukowców ze szkockiego Heriot-Watt University, korzystnie wpływa ona na efektywność pracy.

Dla byłego burmistrza Nowego Jorku - Michaela Bloomberga - kultura była narzędziem, za pomocą którego budował on przewagę konkurencyjną nad innymi miastami. Ed Lee, burmistrz San Francisco, wskazał na powiązania pomiędzy innowacyjnością a kulturą. Stwierdził on, iż nowatorskie rozwiązania biznesowe powstają tam, gdzie są utalentowane jednostki. A są one w tym miejscu, które oferuje nietuzinkowy miejski lifestyle zbudowany na bazie kultury (muzyka, film). Ten fakt potwierdzają międzynarodowe raporty, jak „Citi for Cities” czy „Country Brand Index”.

Kultura ma bezpośredni wpływ na inwestycje zagraniczne. Potwierdza to raport „Atrakcyjność inwestycyjna województw i podregionów Polski 2011”. Ale na tym nie koniec odnośnie powiązań pomiędzy kulturą a gospodarką.

Od wielu lat wiele krajów stawia na rozwój tzw. przemysłów kreatywnych (sektorów kreatywnych). Czym one właściwie są? Generalnie rzecz ujmując są to branże, które zajmują się tworzeniem usług lub produktów na bazie wartości kulturalnych, twórczych i artystycznych typu muzyka, film, grafika, animacja, literatura, multimedia, architektura. Do tego grona zalicza się również modę, wzornictwo, reklamę oraz elektroniczną rozrywkę (gry wideo).

A jak wpływ sektorów kreatywnych przekłada się bezpośrednio na gospodarki krajów? W Hiszpanii przemysły kreatywne odpowiadają za 3,5% PKB. Z kolei w Australii ten udział wynosi 6,3% PKB. Natomiast w USA wartość przemysłów kreatywnych jest wyceniana na billion dolarów. Czyli więcej aniżeli sektor kosmiczny czy farmaucetyczny. Nie inaczej jest w Wielkiej Brytanii. Według najnowszych danych, przemysły kreatywne rozwijały się tam przeciętnie trzy razy szybciej aniżeli pozostała część brytyjskiej gospodarki. Ich wartość oszacowano na prawie 77 mld funtów.

Na ich rozwój stawiają zarówno rozwinięte kraje, jak i te rozwijające się (Jamajka, Indonezja, RPA, Brazylia, Argentyna). Nie ma znaczenia również wielkość państw. Dla przykładu Islandia, która najmocniej ucierpiała w wyniku globalnego kryzysu gospodarczego, po uporaniu się ze swoim bankructwem postawiła na gospodarkę opartą o… kulturę. Dzięki podjętym działaniom w sektorze muzycznym, filmowym oraz elektronicznej rozrywki, ich wkład w PKB tego kraju wynosi obecnie miliard euro. Jest on dwukrotnie wyższy od przemysłu rolniczego. Ponadto dużo mu nie brakuje do branży rybnej, która jest uznawana za najważniejsze źródło dochodu tej wyspy.

Z unijnej perspektywy także widać, jak sektory kreatywne są ważne dla gospodarki Wspólnoty. Według ostatnich danych (pochodzących z 2012 roku) przemysły kreateywne odpowiadały za wygenerowanie 7% PKB. Dają one zatrudnienie 7,1 mln ludziom w UE. Jest to kilka razy więcej aniżeli branża telekomunikacyjna (1,2 mln) i prawie tyle samo, co sektor gastronomiczny (7,3 mln).

Nie ma róży bez kolców
Pomimo dynamicznego rozwoju, długofalowy rozwój przemysłów kreatywnych w wielu krajach stoi pod wielkim znakiem zapytania. Powodem tego jest to, iż władze państwowe przeważnie nie traktują kultury jako inwestycji. Głównie w obszarze edukacji. Przykładem tego jest Wielka Brytania. Mimo, iż ten wyspiarski kraj jest kolebką sektorów kreatywnych, to (po pierwsze) jej władze stawiają na “ścisły” model STEM (nauka, technologia, inżynieria, matematyka) pomijając sferę kreatywno-artystyczną (interdyscyplinarny model STEAM) oraz (po drugie) z roku na roku tną środki, które były przeznaczane na realizowanie projektów kulturalnych w poszczególnych regionach tego państwa.

Być może to się zmieni za kilka miesięcy. W maju w Wielkiej Brytanii odbędą się wybory parlamentarne. Ed Miliband - lider opozycyjnej Parti Pracy - powiedział ostatnio, iż jeżeli jego parta wygra wybory, to sfera kreatywno-artystyczna znajdzie się w modelu brytyjskiej edukacji. Innymi słowy edukacja kulturalna znajdzie się na właściwym miejscu. Oczywiście obietnice polityczne trzeba wziąć w nawias, bo często są wytrychem, za pomocą którego politycy pozyskują sobie wyborców (i ich głosy).

Jednakże warto przypomnieć, iż to właśnie za czasów rządów Parti Pracy pod koniec lat 90. ubiegłego wieku, koncepcja brytyjskich przemysłów kreatywnych wyszła z pomieszczeń ministerialnych i zaczęła się rzeczywiście spełniać. Jest więc od kogo się uczyć - na cudzych błędach.

Warto także zaznaczyć, iż sektory kreatywne nie należy traktować jako ekonomiczne zbawienie dla gospodarek: państw, regionów czy miast. Są one tylko formą wykorzystania potencjału ludzi o głowach i umysłach humanistyczno-artystycznych. Przemysły kreatywne są tylko jednym z filarów nowoczesnej, zdywersyfikowanej gospodarki, która powinna opierać się również na takich sektorach jak m.in.: IT, biomedycyna, biotechnologia, nowoczesny przemysł i branża morska.

Przemysły kreatywne za 5 lat
Sektory kreatywne nie są sezonowym tworem. Szacuje się, iż do 2020 roku globalna wartość kreatywnej ekonomii wyniesie 9 bilionów dolarów.

O autorze:
Właściciel agencji komunikacyjnej OMG! PR, autor bloga CreativeIndustries.co oraz ekspert ds. przemysłów kreatywnych.
Trwa ładowanie komentarzy...